Moja Muzyka: goth, electro, ebm, industrial
Muzyka w moim życiu była zawsze bardzo ważna. To, czego się słuchiwało przed laty
czasem wstyd teraz przytoczyć, gdyż Modern Talking czy Papa Dance w okresie
szkolnopodstawowym słuchali wszyscy. Niemniej już wtedy, po nagraniu na wadliwą kasetę
płyty "Gift" Sisterhood puszczonej w radiu przez nieodżałowanej pamięci Tomasza Beksińskiego,
poczułem, że pod względem muzycznym czuję się nieco inaczej niż wszyscy.
Prawdziwym odkryciem była "Front by Front" Frontów 242, pożyczona
przez kolegę. To była miłość od pierwszego usłyszenia.
Front 242 stał się moim
ulubionym zespołem, którego każdą nową płytę konsekwentnie kupuję.
W tak zwanym międzyczasie na bardzo krótko, na początku lat 90-tych pojawił się
nurt New Beat. Była to muzyka niewątpliwie taneczna, ale wywodząca się z elektroniki
i wczesnego industrialu. Zanikła tak samo szybko jak się pojawiła. Niemniej mam
dwie płyty Neon - "Voices" oraz belgijską składankę.
Będzie już dwa lata z hakiem albo i więcej, odkąd trafiłem na Nightwish. To było
kolejne olśnienie - że może być tak melodyjny metal, z takim niesamowitym
kobiecym wokalem. Zawsze miałem słabość do śpiewających kobiet (patrz X-Perience).
Zainteresowałem się wtedy całym nurtem goth-metalu (nie gotyckim
rockiem, są to, jak się dowiedzialem, dość odległe pojęcia). Ostatnio wyczytałem,
że Nightwish to wcale nie jest gotyk, tylko power albo epic metal. Nie ważne jak
to nazwać, ważne, że idąc tym tropem poznałem kolejne i kolejne zespoły, które
reprezentują sobą zbliżony styl muzyczny. Tristania, Leaves'Eyes, Within Temptation,
Xandria, Sirenia.
Chwilę później trafiłem na goth-electro, zwane też
dark electro, czy harsh electro.
To było dopiero odkrycie, gdyż dopóki tego nie usłyszałem, nie wiedziałem, że może być
muzyka taneczna, która jest mroczniejsza od death metalu. Muzyka, która budzi w nas
uśpione lęki, emocje których na codzień nie dostrzegamy, która pozwala bez chemicznego
wspomagania zajrzeć w głąb naszej duszy.
I jest to wierutna bzdura, że "mroczna muzyka" dołuje i popycha do samobójstw i
samookaleczenia. Krzywdzącym i pozbawionym podstaw mitem jest to, że Goci zjadają
koty żywcem czy parają się wampiryzmem. Mnie ta muzyka daje tak pozytywnego kopa
do życia, że nic, na prawdę nic się z tym nie może równać.
Czasami taka muzyka pozwala nie upaść, podnieść się i iść dalej przez szare życie...
Docelowo chciałbym tutaj stworzyć krótki spis zespołów sceny dark independent,
które do tej pory poznałem. Nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele różnorodnej muzyki kryje się w zasobach myspace.
Muzyki która jest inna niż wszystkie, muzyki, która nie jest komercyjną papką, sprzedawaną na kilogramy
przez koncerny muzyczne...
Poniżej znadziesz dobrze opracowane - i z przykładami-
- Drzewo genealogiczne szeroko pojmowanej muzyki elektronicznej
Całe życie zazdrościłem moim znajomym, którzy mieli pokoje poobklejane plakatami swoich ulubionych wykonawców, którzy dumni jak paw paradowali w koszulkach z Metallicą czy Iron Maiden. Musiało minąć 15 lat, odkąd jestem fanem zespołu Front 242, żeby udało mi się w tym dziwnym zaściankowym kraju kupić koszulkę z nadrukowanym ich logo. Warto było, choćby dlatego, że na koncercie Interzone co najmniej pięć osób się mnie pytało o to skąd ją mam.
Polecam wspaniałą stronę Aquilli o subkulturze gotyckiej:
http://mystic-darkness.gothic.net.pl/
oraz obrazkowe przedstawienie wielu odłamów subkultury gotyckiej:
http://www.blackwaterfall.com
(C) Piotr Chyliński 1998-2006. Wszelkie prawa w tym autorskie do zdjęć - zastrzeżone.
Kontakt z autorem mejlowy lub GG:1218298.
Komentarze i wrażenia proszę wpisywać do
Księgi Gości.
Przeglądaj Księgę Gości.